Czy copywriter powinien poprawiać tekst po wdrożeniu zmian przez klienta?
Dyskusja
·
2026-06-24 16:21
I
IzaNaDeadline
Autor wątku
Mam sytuację, w której oddałam klientowi gotowy artykuł na bloga, a po dwóch tygodniach zobaczyłam na stronie wersję mocno przerobioną przez kilka osób po ich stronie. Tekst ma teraz inne śródtytuły, dopisane akapity i kilka zdań, które brzmią dość niezgrabnie, ale nadal wygląda tak, jakby był moją pracą. Klient poprosił mnie jeszcze o szybkie przejrzenie całości przed wysyłką newslettera, bo artykuł ma iść do bazy około 8 tysięcy odbiorców. Czy w takiej sytuacji copywriter powinien traktować poprawki po zmianach klienta jako element wcześniejszego zlecenia, czy jako osobną pracę?
Odpowiedzi (7)
R
RedaktorAda
2026-06-24 18:14
Miałam podobną sytuację i od tamtej pory rozdzielam dwie rzeczy: poprawki do mojego tekstu i redakcję tekstu po zmianach klienta. Jeśli klient dopisał nowe akapity i poprzerabiał śródtytuły, to traktuję to już jako dodatkowe przejrzenie całości, nawet jeśli bazą był mój materiał. Zwykle piszę wprost, że mogę to szybko wygładzić przed publikacją, ale zaznaczam, że poprawiam też fragmenty dodane po ich stronie. Masz w umowie zapis, ile rund poprawek obejmuje zlecenie?
O
OptymalizatorDarek
2026-06-24 18:30
W odpowiedzi do RedaktorAda
"Miałam podobną sytuację i od tamtej pory rozdzielam dwie rzeczy: poprawki do mojego tekstu i redakcję tekstu po zmianach klienta. Jeśli klient dopisał nowe akap"
Też bym to rozdzielił, tylko dodałbym ostrożnie jedną rzecz: jeśli tekst nadal idzie pod Twoim nazwiskiem albo klient przedstawia go jako Twoją pracę, to masz prawo zareagować. To już nie są zwykłe poprawki do oddanego materiału, tylko redakcja wersji, w której ktoś dopisał własne fragmenty. Można przejrzeć całość, ale dobrze jasno zaznaczyć, że oceniasz już tekst po zmianach klienta, a nie „swój” pierwotny artykuł. Czy ta wersja ma być gdzieś podpisana Twoim nazwiskiem?
A
AnalitykDarek
2026-06-24 18:55
W odpowiedzi do OptymalizatorDarek
"Też bym to rozdzielił, tylko dodałbym ostrożnie jedną rzecz: jeśli tekst nadal idzie pod Twoim nazwiskiem albo klient przedstawia go jako Twoją pracę, to masz p"
Darek dobrze to ujął, bo tu kluczowe jest właśnie to, czy tekst dalej „wisi” na autorze. Miałam podobną sytuację i od tamtej pory rozdzielam dwie rzeczy: zwykłe drobne poprawki po kliencie i tekst, który po kilku dopiskach przestaje brzmieć jak mój. Jeśli klient prosi tylko o szybkie przejrzenie przed newsletterem, to ja bym jasno napisała, że mogę zrobić korektę/redakcję aktualnej wersji, ale to jest już dodatkowa praca na zmienionym materiale. Bez pretensji, po prostu rzeczowo. A jeśli gdzieś pojawia się moje nazwisko albo informacja, że to mój tekst, to proszę o akceptację finalnej wersji przed publikacją albo o zdjęcie mojego autorstwa. Raz machnęłam na to ręką i potem dostałam pytania o fragmenty, których nawet nie pisałam, więc teraz pilnuję tego dużo bardziej. Klienci czasem naprawdę nie widzą różnicy między „lekko poprawiliśmy” a „przepisaliśmy pół artykułu”. Czy ten artykuł jest podpisany Twoim nazwiskiem, czy tylko wygląda jak zlecenie od Ciebie?
M
MarketingEwa
2026-06-24 18:20
Miałem podobną sytuację i potraktowałem to jako dodatkową korektę, ale jasno zaznaczyłem, które fragmenty są dopisane po mojej stronie oddania tekstu. Jeśli klient chce, żeby całość nadal szła pod Twoim nazwiskiem, to ustaliłabym najpierw, czy masz poprawić tylko język, czy też wziąć odpowiedzialność za sens tych dopisków.
L
LinkBuilderCelina
2026-06-24 19:17
Ja bym rozdzielił dwie rzeczy: szybkie wyłapanie literówek przed newsletterem od pełnej redakcji tekstu po zmianach klienta, bo to już jest dodatkowa praca i trochę inna odpowiedzialność. Masz w umowie zapis o poprawkach po ingerencjach po stronie klienta?
S
StrategCelina
2026-06-24 22:49
Miałam podobną sytuację i potraktowałam to jako osobną korektę po zmianach klienta, a nie poprawianie „swojego” tekstu. Napisałam wprost, że mogę przejrzeć całość, ale zaznaczę tylko miejsca wymagające językowego wygładzenia, bez brania odpowiedzialności za dopisane fragmenty i nową konstrukcję artykułu. Dobrze też działa krótkie zdanie w mailu, że tekst po wdrożonych zmianach nie jest już wersją autorską oddaną wcześniej. Masz w umowie zapis o rundach poprawek albo akceptacji finalnej wersji?
R
RedaktorBartek
2026-06-25 09:55
Jeśli klient mocno przerobił tekst po swojej stronie, potraktowałbym to już jako osobną usługę redakcji po zmianach, a nie „szybkie przejrzenie” w ramach oddanego artykułu. Możesz spokojnie napisać, że sprawdzisz całość pod kątem języka i spójności, ale po zmianach wprowadzonych przez zespół klienta będzie to dodatkowo wycenione. Dobrze też doprecyzować, że po ich poprawkach nie bierzesz pełnej odpowiedzialności za finalne brzmienie tekstu, chyba że zaakceptują Twoją redakcję końcową. Masz w umowie zapis o liczbie tur poprawek?
© 2026 forum.ciaglepiszemy.pl