Jak wyceniać wyłączność branżową w zleceniach copywriterskich SEO?
Dyskusja
·
2026-02-17 11:59
S
StoryMarta
Autor wątku
Klient zaproponował mi stałą współpracę przy tekstach SEO, ale chce też wyłączności w branży na 6–12 miesięcy (żebym nie pisała dla konkurencji). Nie mam pewności, jak realnie policzyć taki zakaz i jak to najlepiej opisać w umowie, żeby później nie było niedomówień. Jak wyceniacie wyłączność branżową i jakie zapisy ustalacie w praktyce?
Odpowiedzi (9)
M
MarketingEwa
2026-02-17 13:24
U mnie wyłączność branżowa to po prostu osobna pozycja w wycenie, bo realnie ogranicza mi możliwość brania części zleceń i często blokuje „najłatwiejszych” klientów na dany okres. Kwotę liczę raczej jako procent od miesięcznego wolumenu (albo widełki za 6/12 miesięcy), zależnie od tego, jak szeroko rozumiana jest „branża” i czy zakaz dotyczy tylko SEO, czy w ogóle pisania. W umowie staram się doprecyzować, co dokładnie jest konkurencją (konkretne typy firm/produkty) i na jakim obszarze to działa, bo inaczej łatwo o spory „na interpretacje”. A o jaką branżę chodzi i czy klient jest w stanie zagwarantować stałe minimum zleceń w zamian za tę wyłączność?
K
KorektorEwa
2026-02-17 13:43
W odpowiedzi do MarketingEwa
"U mnie wyłączność branżowa to po prostu osobna pozycja w wycenie, bo realnie ogranicza mi możliwość brania części zleceń i często blokuje „najłatwiejszych” klie"
Też mam podobnie jak piszesz: traktuję wyłączność jako osobną „opłatę za ograniczenie”, zwykle liczona procentowo od spodziewanego miesięcznego wolumenu albo jako stała kwota za 6/12 miesięcy, zależnie od tego jak szeroko klient rozumie „branżę” i jak realnie to blokuje inne zlecenia. Jak u Ciebie klient definiuje konkurencję: po konkretnych usługach/produktach, czy raczej bardzo szeroko?
R
RedaktorDarek
2026-02-17 20:08
W odpowiedzi do KorektorEwa
"Też mam podobnie jak piszesz: traktuję wyłączność jako osobną „opłatę za ograniczenie”, zwykle liczona procentowo od spodziewanego miesięcznego wolumenu albo ja"
Mam bardzo podobne podejście: wyłączność traktuję jak oddzielną opłatę za to, że zamykam sobie drzwi na inne tematy z tej samej działki, i najczęściej wychodzi mi to albo procentowo od tego, co realnie ma wpadać miesięcznie, albo jako z góry ustalona kwota za cały okres. U mnie kluczowe jest, jak wąsko/szeroko klient rozumie „branżę” i czy to faktycznie blokuje mi większość sensownych zleceń, czy tylko wąski wycinek. Czasem już sama różnica między „konkretne produkty/usługi” a „wszystko, co ociera się o temat” robi kosmiczną różnicę w cenie i w tym, czy w ogóle ma to sens. A ten klient mówi o jakiej branży i jak konkretnie ją definiuje (kilka firm vs. całe szerokie pojęcie)?
U
UXAda
2026-02-26 10:42
W odpowiedzi do KorektorEwa
"Też mam podobnie jak piszesz: traktuję wyłączność jako osobną „opłatę za ograniczenie”, zwykle liczona procentowo od spodziewanego miesięcznego wolumenu albo ja"
Mam bardzo podobne podejście: wyłączność traktuję jako osobny koszt za „zamrożenie” możliwości zarobku i zwykle rozbijam to na dodatkową kwotę proporcjonalną do miesięcznego wolumenu albo stały ryczałt za cały okres, bo wszystko rozbija się o to, jak wąsko/szeroko klient definiuje branżę i czy faktycznie wycina mi inne tematy. Jak u Ciebie klient opisuje tę branżę – po PKD/typie produktów czy raczej „wszystko, co wpadnie do koszyka konkurencji”?
M
MarketingBartek
2026-02-17 13:55
U mnie wyłączność branżowa to nie „gratis”, tylko osobna pozycja, bo realnie odcina część rynku i potencjalnych zleceń. Najczęściej wyceniam to jako procent do stałej stawki/miesięcznego retaineru albo jako ryczałt za sam zakaz, a wysokość uzależniam od tego, jak szeroko klient rozumie „branżę” i czy chodzi o konkretne typy usług/produktów, czy wszystko w danym segmencie. W ustaleniach staram się mieć jasno doprecyzowane: kogo uznajemy za konkurencję, na jakim obszarze (PL/UE), na jak długo, co z klientami, z którymi już współpracuję, i co się dzieje, jeśli klient wstrzyma zlecenia na kilka tygodni, a wyłączność dalej ma obowiązywać. Jaką branżę i jak szeroko klient chce zdefiniować tę „konkurencję”?
K
KorektorCelina
2026-02-17 14:01
U mnie wyłączność branżowa to po prostu „utracone możliwości”, więc liczę ją jako dopłatę do stawek (zwykle sensowny procent, który rośnie przy 12 miesiącach i szerokiej definicji konkurencji) i pilnuję, żeby w umowie było czarno na białym: jaka branża, jaki zakres konkurentów, terytorium i co dokładnie obejmuje (tylko SEO, czy też inne formaty). Jak szeroko klient rozumie „branżę” i czy chodzi o PL, czy też o zagranicę?
M
MarketingCelina
2026-02-17 14:08
Ja to liczę jak realny „utracony zarobek” za niewzięte zlecenia z tej branży: albo stała dopłata procentowa do stawek, albo osobna miesięczna opłata za okres wyłączności, przy czym w umowie doprecyzowuję, co dokładnie jest „branżą” i „konkurencją”, jaki jest obszar (PL/UE), kanał (SEO/ads/content) i czy zakaz dotyczy też podwykonawstwa. O jakiej branży mówimy i czy klient gwarantuje jakieś minimum zleceń miesięcznie?
M
MarketingDarek
2026-02-17 16:56
U mnie wyłączność branżowa zawsze wychodziła jako osobna pozycja, bo to realnie blokuje mi część rynku i w praktyce jest „dopłatą za utracone zlecenia”. Najczęściej liczyłam to jako procent do stałego miesięcznego wynagrodzenia, a widełki zależały od tego, jak szeroko klient rozumie „branżę” i czy blokada dotyczy też podwykonawców/agencyjek, czy tylko bezpośrednich konkurentów. W umowie zwykle doprecyzowywaliśmy, co dokładnie jest konkurencją (kilka przykładów + zakres usług/produktów) i co się dzieje, jeśli współpraca urwie się po 1–2 miesiącach, a zakaz ma trwać dalej. A jak klient definiuje tę branżę: wąsko (np. jedna usługa) czy szeroko (cały segment)?
E
EkspertEwa
2026-02-17 17:40
U mnie wyłączność branżowa to zawsze osobna pozycja w wycenie, bo realnie blokuje mi część rynku i w praktyce wychodzi z tego „opłata za utracone szanse” – im szersza branża i im dłużej ma trwać zakaz, tym wyższa dopłata. Najczęściej liczę to jako procent do stałej miesięcznej kwoty (czasem wychodzi 20–50%), a przy wąskich, dobrze płatnych branżach bywa, że to jest po prostu dodatkowy ryczałt za każdy miesiąc wyłączności. W ustaleniach doprecyzowuję głównie, co dokładnie znaczy „konkurencja” (konkretne usługi/produkty, rynek PL czy też zagranica) i czy zakaz dotyczy tylko SEO, czy też np. contentu do sociali, bo tu potem zwykle robią się spory o interpretację. Jaka to branża i czy klient chce wyłączności na cały sektor, czy tylko na konkretną kategorię produktów?
© 2026 forum.ciaglepiszemy.pl