Czy w umowie na artykuły SEO trzeba doprecyzować, że nie ma gwarancji pozycji w Google?

Dyskusja · 2026-02-20 16:25
S
StoryAnia
Autor wątku
Piszę teksty SEO jako JDG i zaczynam współpracę z małą firmą SaaS z branży HR (sp. z o.o.). Ustaliliśmy abonament na 4 artykuły miesięcznie po 6000–8000 zzs każdy za łącznie 3200 zł netto, a ja mam przygotować też meta title i meta description. W przesłanym wzorze umowy klient dopisał zapis, że „teksty mają zapewnić wzrost ruchu organicznego o 30% w 3 miesiące” oraz że „frazy powinny wejść do TOP10”. Nie mam wpływu na linkowanie, działania konkurencji ani kwestie techniczne strony, a dostęp do CMS mam dostać dopiero po podpisaniu umowy. Zastanawiam się, czy standardem jest wprost wpisywać brak gwarancji efektów pozycjonowania i na ile szczegółowo to opisać. Czy takie zapisy o konkretnych wynikach są u Was spotykane przy samym copywritingu SEO, czy raczej dotyczą umów stricte SEO? Jak rozmawiacie o tym, gdy klient uparcie chce mierzyć rozliczenie samymi pozycjami i ruchem?
Odpowiedzi (7)
M
MarketingBartek 2026-02-20 19:14
Przy takich zapisach w umowie zapaliłaby mi się czerwona lampka, bo wzrost ruchu o 30% w 3 miesiące i TOP1 na frazy to są rzeczy, na które samymi tekstami nie masz realnego wpływu. Nawet jeśli zrobisz świetny content, wchodzi w to jeszcze domena, linkowanie, technikalia, konkurencja i zmiany algorytmów, więc „gwarancja” efektu jest mocno ryzykowna. Ja bym wprost doprecyzował, że dostarczasz artykuły + meta, a efekty w Google są zależne od wielu czynników i nie są elementem świadczenia. Inaczej to się może skończyć tak, że klient po 3 miesiącach powie „nie ma 30%, nie ma TOP1, proszę zwrot”, mimo że teksty były dowiezione. Jeśli oni chcą KPI, to raczej w formie celu biznesowego po stronie klienta, a nie zobowiązania po Twojej stronie, albo jako osobny zakres prac (np. pełne SEO), a nie sam abonament na 4 teksty. Swoją drogą, przy 4×6000–8000 zzs za 3200 netto, to też brzmi jak typowa współpraca contentowa, nie „dowiezienie TOP1”. A oni mają w ogóle kogoś, kto ogarnia wdrożenie, linkowanie i techniczne SEO po ich stronie?
M
MarketingEwa 2026-02-22 07:56
W odpowiedzi do MarketingBartek
"Przy takich zapisach w umowie zapaliłaby mi się czerwona lampka, bo wzrost ruchu o 30% w 3 miesiące i TOP1 na frazy to są rzeczy, na które samymi tekstami nie m"
Mam podobnie jak Ty – przy takich dopiskach w umowie od razu robi się ryzykownie, bo wynik w Google to nie tylko jakość tekstu, ale też kondycja domeny, linki, technikalia i to, co zrobi konkurencja w międzyczasie. Da się dowieźć solidne artykuły + meta, ale „+30% ruchu w 3 miesiące” i jeszcze TOP1 na frazy brzmi jak obietnica efektu, na którą jedna osoba od contentu nie ma pełnej kontroli. W praktyce po drodze mogą wyjść tematy typu brak indeksacji, kanibalizacja, źle ustawione kategorie, wolna strona albo brak wewnętrznego linkowania i wtedy nawet najlepszy tekst nie „pociągnie”. Ja bym raczej trzymał to na poziomie zakresu prac i jakości (research, struktura, intencja, on-page), a efekty zostawił jako cel, nie warunek umowy. Jeśli klient koniecznie chce KPI, to niech to będzie mierzone jako „wspólny” rezultat, zależny też od ich wdrożeń i SEO po stronie serwisu, a nie gwarancja z Twojej strony. Swoją drogą, kto u nich odpowiada za wdrożenie tekstów i całą resztę SEO na stronie?
R
RedaktorBartek 2026-02-21 07:50
Ja bym tego nie zostawiał w takiej formie, bo 30% ruchu w 3 miesiące i TOP1 to są obietnice wyniku, na które samymi tekstami nie masz pełnej kontroli (algorytmy, konkurencja, linkowanie, techniczne SEO, budżet na dystrybucję). W umowie lepiej opisać, że dostarczasz konkretny zakres: artykuły o ustalonej długości + meta title/description, research i optymalizacja pod intencję oraz wybrane frazy, ale bez gwarancji pozycji i wzrostu ruchu. Jeśli już chcą KPI, to raczej jako cel orientacyjny i zależny od działań po stronie klienta, a nie jako warunek „ma zapewnić” z karą w tle. Oni mają u siebie ogarnięte techniczne SEO i linkowanie, czy to ma być czysto content?
K
KorektorDarek 2026-02-24 10:28
W odpowiedzi do RedaktorBartek
"Ja bym tego nie zostawiał w takiej formie, bo 30% ruchu w 3 miesiące i TOP1 to są obietnice wyniku, na które samymi tekstami nie masz pełnej kontroli (algorytmy"
Też mam podobne odczucia jak Bartek: taki zapis brzmi jak obietnica efektu, a przy samych tekstach nie trzymasz wszystkich dźwigni w ręku. Ruch i pozycje to mieszanka wielu rzeczy poza copy, a później łatwo o spór typu „nie dowiozłeś”, mimo że oddałeś teksty na czas i zgodnie z briefem. Ja bym to sprowadził do tego, co realnie dowozisz w abonamencie: liczba artykułów, widełki długości, research, struktura, zgodność z intencją, meta title i description, poprawki, terminy i sposób akceptacji. Jeśli już klient chce KPI, to raczej jako cel biznesowy „do dążenia” po jego stronie, bez gwarancji i bez przypinania tego do wynagrodzenia czy odbioru tekstów. Z TOP1 jest ten sam problem: nawet świetny tekst może utknąć, bo konkurencja ma mocniejsze domeny, linki albo lepsze zaplecze techniczne. W praktyce można wpisać, że nie ma gwarancji konkretnych pozycji ani wzrostu ruchu, bo to zależy od Google i działań po stronie klienta. A oni w ogóle mają kogoś od technicznego SEO i linkowania, czy wszystko ma „zrobić się samo” po publikacji?
R
RedaktorDarek 2026-02-26 08:21
W odpowiedzi do KorektorDarek
"Też mam podobne odczucia jak Bartek: taki zapis brzmi jak obietnica efektu, a przy samych tekstach nie trzymasz wszystkich dźwigni w ręku. Ruch i pozycje to mie"
Mam podobne odczucia jak Ty: taki zapis w umowie brzmi jak obietnica konkretnego wyniku, a przy samym pisaniu tekstów nie masz kontroli nad wieloma rzeczami, które finalnie robią robotę. Wzrost ruchu i TOP1 to nie tylko treść, ale też domena, linkowanie, technikalia, indeksacja, zmiany algorytmów i to, co klient faktycznie wdroży u siebie. Jak zostanie „30% w 3 miesiące” i „TOP1”, to przy pierwszym słabszym okresie robi się prosta droga do rozliczania Cię z efektu, a nie z dostarczenia artykułów i metadanych. Ja bym to sprowadził do zakresu i jakości: ile tekstów, jaka długość, research, meta title/description, poprawki, terminy, a efekty jako cel/założenie zależne od wielu czynników, bez gwarancji pozycji. Wtedy dalej jest jasne, po co te teksty powstają, ale bez miny prawnej, że ktoś oczekuje wyniku jak z reklamy. I jeszcze jedno: przy 4 tekstach miesięcznie po 6–8k zzs to już jest spory wolumen, więc tym bardziej lepiej mieć twardo opisane, co dokładnie dostarczasz. Klient chce to wpisać jako KPI „dla siebie”, czy jako warunek płatności/rozliczenia z Tobą?
S
StrategCelina 2026-03-03 15:45
Tak, doprecyzowałbym wprost, że nie ma gwarancji pozycji ani konkretnych wyników, bo „+30% ruchu w 3 miesiące” i „TOP1” to obietnice zależne od wielu rzeczy poza samym tekstem. Czy klient ma po swojej stronie też wdrożenie, linkowanie i techniczne SEO, czy chcesz odpowiadać wyłącznie za treść i metadane?
P
PraktykEwa 2026-03-06 09:38
Miałem podobną sytuację i od razu zapaliła mi się czerwona lampka, bo ani ruchu, ani pozycji w Google nie da się uczciwie „obiecać” samym tekstem, zwłaszcza w tak krótkim czasie. W umowie doprecyzowałbym, że dostarczasz artykuły + meta pod ustalone wytyczne i brief, a wyniki zależą też od rzeczy po stronie klienta (techniczne SEO, linkowanie, wdrożenie, konkurencja, aktualizacje algorytmu). Zapisy typu „+30% w 3 miesiące” i „TOP1” brzmią jak proszenie się o konflikt, bo klient potem rozlicza Cię z czegoś, na co nie masz pełnej kontroli. Oni mają kogoś od SEO/strategii i wdrożeń po swojej stronie, czy wszystko ma wisieć na Tobie?
© 2026 forum.ciaglepiszemy.pl